poniedziałek, 11 listopada 2013

Chapter 4




- Słodki z.. – zaczął – Stary, masz powodzenie dzisiaj . –powiedziałam rzucając w Nialla.
- JA ? – spytał jak echo.
- Tak. – dodałam nieśmiało – Nie masz nic przeciwko ?
-Nie, no jak gra to gra. – powiedział lekko się uśmiechając.
Podeszłam do niego na nogach z waty. On wstał ze swojego miejsca i podszedł do mnie. Ja stałam jak kołek patrząc mu w oczy. Tym razem to chłopak zaczął. Nachylił  się nade mną i docisnął swoje wargi do moich. Za chwilę przestał. Nie powiem nie, że… Zaraz, zaraz. Podobało mi się jak obcy chłopak mnie całował ?
- Dzięki. – szepnął bezdźwięcznie.
Ja za to usiadłam na miejsce.
Działy się różne rzeczy. Nawet Harry musiał pocałować Lou. Na szczęście trafił w kącik ust.
-Ej, kończmy już. – powiedział Liam.
- Tylko jeszcze ja.  – zadecydował Zayn.
Wykonał szybko czynności. Zaraz potem zamarł na krótko.  Potem pokazał mi co tam było napisane.
„Słodki” i „Nancy”. – Nie ! – pomyślałam.
Od jednak był jeszcze szybszy. Nim się obejrzałam pocałował mnie czule w usta.  Nie powiem nie. Zarówno Niall jak i Zayn dobrze całowali.  Boże o czym ja myślę ?! Czy ja jestem zakochana ? Nie to chyba nie może być prawda.
-To my się będziemy powoli zbierać. – zaczął Liam.
-Aha, rozumiem, a Zayn mogę mieć do ciebie nietypową prośbę ? – spytałam.
- O co chodzi ? – zapytał.
- Zostaniesz u mnie na noc, ja, ja się boję. – wyszeptałam.
-Tak, oczywiście tylko pojadę po moje rzeczy ok ?
- Skoro musisz. – westchnęłam i pożegnawszy się z resztą zamknęłam drzwi.
Zsunęłam się po drzwiach. Płakałam. Najbardziej było dołujące to, ze chyba kocham osoby na których mi zależy. Bardzo, mi zależy. Nie zauważyłam, że cały czas płakałam. Więc kiedy Zayn przyjechał zdziwiłam się, że tak szybko.
-Anne ! Otwórz ! Proszę ! – walił o drzwi.
Po monotonnej chwili otworzyłam je i otwartymi oczami popatrzyłam na Mulata. Jem na mój widok torba z rąk wypadła.
-Boże… - wyszeptał – co ci się stało ?
Podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Hej, nie płacz już ! Jestem przy tobie i cię nie zostawię chce ci pomóc. Jestem pewien, że chłopcy tez chcą ale w mniejszym stopniu. Nancy, proszę cię. – mówił.
-Ale, Zayn – dukałam – tu, tu chodzi, chodzi, chodzi o to, że, że nie chcę, ja nie chcę, was, stracić.
-Co ? Anne co ty wygadujesz ? – mówił powoli każde słowo oddzielnie – Nigdy cię nie zostawię. Obiecuję ci to.
- Zayn, ja. – zaczęłam – Kocham Cię.
Popatrzyłam mu w oczy. Zauważyłam lekki uśmiech i tysiące iskier w jego oczach.
- Ja ciebie też. – dodał po chwili.
Pocałowaliśmy się to było piękne. Trwaliśmy tak przez kilka dobrych minut aż zabrakło nam tchu.
- Zayn, nie wyobrażam sobie siebie bez ciebie. – powiedziałam cichutko wsłuchując się w jego bicie serca.
- Ja bez ciebie też Hanno.
- Hanno ? – spytałam zdziwiona.
- To imię kojarzę mi się z tobą. No i ma w sobie Anne więc co to za różnica. Pasuje ci to no nie ?
-Tak Zayneh pasuje mi to. – wyszeptałam i poszliśmy oglądać jakiś film. 


Obudziłam się rano przytulona do czegoś ciepłego. Otworzyłam ostrożnie oczy i zobaczyłam Zayna. Wyglądał tak słodko pod białą pościelą w koniczynki. Delikatnie pocałowałam go w czubek nosa i niezdarnie wygramoliłam się z łóżka. Kiedy miałam już iść do łazienki poczułam jak ktoś ciągnie mnie za nadgarstek.
-Dzień dobry. – powiedział przyciągając mnie do siebie i uroczo się uśmiechając.
- Hej ! – pomachałam mu przed oczyma – Ale teraz już muszę się iść ogarnąć.
- Musisz ? – spytał.
-Tak. – zaśmiałam się i wstałam.
Powędrowałam do szafy po ubrania. Zdecydowałam się na zwykłą przy dużo białą koszulkę i czarne legginsy.
- Może pojedziemy dzisiaj do nas ?- spytał mnie po chwili chłopak.
-Jasne. Po śniadaniu może być ?- spytałam pytaniem na pytanie.
-Tak dam im znać.
Poszłam się umyć. Ciepła woda otulała moje zmarznięta ciało. Popatrzyłam na mój tatuaż na ręce. Przypomniał mi o dawnych czasach. Teraz byłam już trochę inna. Bardziej dziewczęca ? Mocno zamknęłam powieki i oddaliłam wspomnienia. Po całej już toalecie i ubraniu zrobiłam nam drobne śniadanie. Ja osobiście zjadłam tylko kanapkę.  Kiedy i Mulat był już gotowy postanowiliśmy jechać.
- Zayn ? – zaczęłam w samochodzie.
- Tak ? – zapytał ze śmiechem.
-To my jestem  razem ?
- A chcesz ? – odpytał.
-A co jeśli powiem, że nie ?
- Nic, nadal cię będę kochał i zrozumiem twój wybór. – powiedział już zgaszony.
-Oh, bo mi chodzi o to, że ja nie wiem i…
- Hanna, nie tłumacz się. Rozumiem wolisz Nialla prawda ? – spytał.
- A ty ? – wmurowało mnie.
- Może i rzeczywiście mnie kochasz ale widziałam jak się na niego patrzyłaś, no i jak się całowaliście. Naprawdę obiecałem, że zawsze będę twoim przyjacielem i to spełnię. Ale chyba on ma jakieś problemy i potrzebuje kogoś takiego jak ty. No a też widziałem jak na ciebie zerkał. – zakończył swój monolog.
Całkowicie mnie wmurowało.
-Zayn, kocham cię. – powiedziałam szczerze.
- A ja ciebie. Dobra skrzacie wysiadaj. – powiedział po chwili.
Lekko się uśmiechnęłam i wysiadłam z jego audi. Delikatnie stanęłam na chodniku i poczułam od razu to rześkie powietrze z rana. Razem za rękę podeszliśmy do willi chłopców. Otworzył nam Harry mile witając nas obydwojgu. Posłałam mu szczery uśmiech.
- Wchodźcie, wchodźcie. – zapewniał nas.
Od razu w środku pojawił się i Niall. Popatrzył na mnie rumieniąc się i lekko uciekając od kontaktu wzrokowego. Za to ja, ja tez się zarumieniłam ale za to spojrzałam mu szczerze w oczy. Moje mówiły „ Dzień dobry, kochanie ! Jak się masz ? „. A jego ? Nie umiałam ich określić. Tak ślicznie się błyszczały i iskrzyły.
-Cześć. – powiedział w końcu podając mi rękę.
-Hej ! – odpowiedziałam uśmiechając się i oddając uścisk.
Jego dłoń była przyjemnie ciepła.
-Dobra, dobra. – powiedział Styles – Wchodźcie do salonu a ja idę po resztę.
Zgodnie ze wskazówką Harrego poszliśmy do salonu. Usiedliśmy ( ja pomiędzy Zaynem i Niallem) na kanapie i chwilę czekaliśmy.
- Chcecie coś do picia ? – spytał w końcu Zayn.
-Tak, pomogę ci. – zaoferowałam się.
Poszliśmy z Mulatem do kuchni.
- No i jak ? – zapytał już na miejscu.
- Co no i jak ? – zaśmiałam się.
- Co będzie z Niallem. Naprawdę Hanna, widzę jak na niego patrzysz i on tez na pewno jest w tobie zakochany. Przy nim jesteś inna.
-Przy tobie też jestem inna.
- Ale przy nim jesteś weselsza. – powiedział patrząc mi w oczy.
-Nie wiem, możliwe. – szepnęłam.
-Mogę z nim pogadać jak chcesz. - zaoferował się.
- Nie, nie. Dzięki ale ja pewnie mu się nie podobam czy coś. Wiesz… - mówiłam.
- Ale pierdolisz ! – powiedział przytulił mnie i się zaśmiał.
- No co ? – spytałam robiąc minę urażonego kotka.
- No nic, nic tylko nie możesz zrozumieć prawdy. – zaśmiał się i sierowaliśmy się do wyjścia.
W tem niespodziewanie wpadłam w objęcia Nialla. Nieśmiało podniosłam głowę do góry i zlustrowałam jego minę. Uśmiechał się w tak wyjątkowy sposób.
- Masz śliczny uśmiech. - wypaliłam od razu rumieniąc się ale też uśmiechając.
- A ty jeszcze piękniejszy. - odparł.
Zaśmiałam się i delikatnie od niego odeszłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ! I tutaj spotykamy się już pod 4 ! Mam nadzieję, że miło wam się czytało ! Chciała bym jeszcze tylko napisać, że niestety ale podczas tygodnia posty nie będą dodawane regularnie. Pewnie sami wiecie czemu :( No ale cóż, takie jest życie ucznia ! :D Do 5 !
Nancy 

niedziela, 10 listopada 2013

Chapter 3




Spotykam się z Ag już około tygodnia. Ciocia chyba nic nie podejrzewa aczkolwiek nie ma jej nawet w domu. Wyjechała z związku z pracą jak i wujek Tom. Codzienne sama w pustym domu, potem przychodziła Ag. Dzisiaj miała przyjść z jakimś gościem, to znaczy bratem jej koleżanki od prochów. Prosiła aby nie piszczała na co stwierdziłam, że ją pojebało. Czarne worki pod oczami. Zapomniała bym, kazała mi się wystroić chociaż nie wiem po co.  Popatrzyłam na zegarek. Godzina 15:30. Czas się szykować. Zeskoczyłam z łóżka i poszłam do łazienki. Wory zakryłam korektorem, oczy lekko zamalowałam cieniem. Ubrana w czarne rurki i obcisły czarny top poszłam na dół. Akurat zadzwonił dzwonek kiedy zeszłam . Nerwowo poprawiłam moje długie włosy.
- Hej ! – krzyknęłam otwierając drzwi Ag.
Zaraz za nią wszedł jakiś chłopak i jej siostra Alex.
-Siema, młoda ! – krzyknęła przytulając mnie.
- Ej… - zaczęłam już w salonie, jakoś nie specjalnie chciałam się z pozostałą dwójką witać – a o co chodziło ci z tym piskiem ? – dodałam śmielej.
-Ponieważ to jest ten Zayna z One Direction. – powiedziała pokazując na chłopaka.
-Aha. – powiedziałam i palnęłam się w łeb. Moja koleżanka z Polski ich kochała, no tak.
-Cześć. – powiedziałam podając mu dłoń.
-Hej… - powiedział.
-Też bierzesz ? – spytałam jakby od niechcenia.
-Staram się nie, dla naszych fanów. – uśmiechnął się do mnie Mulat.
-Oh, to chyba ominie cię partia, Zayneh. – powiedziała Agg, wręczając mi proszek.
-Dzięki. – szepnęłam i zabrałam się za skręcanie rulonu.
-Ag, nie możesz ! – krzyknęła Alex wyrywając jej proszek.
-Spierdalaj ! Ja go potrzebuję !!! – ryknęła i oszałamiającym tempie pochłonęła także i moją partie.
-Aggie, przestań ! – krzyknęłam ale dziewczyna bezwładnie padła na poduszkę.
-Agnes ! – krzyknęła Alex i Zayn.
Szybko znalazłam się koło dziewczyny. Wybadałam jej puls. Słabł.
-Dzwońcie po karetkę ! – wrzeszczałam.
-Ann, jej już chyba nic nie pomoże. – powiedziała bardzo cicho Zayn.
-Nie mów tak. – mówiłam – Nie brała tak dużo.
-Aż za dużo… - powiedziała bardzo smutno – my z Alex znamy ją dłużej.
-Kto jej to sprzedawał ? – spytałam.
-Moja siostra – odparł ponuro – też przedawkowała. – dodał.
-Nie wiedziałam, przepraszam. – powiedziałam natychmiastowo przytulając go.
-Wydajesz się silną i miłą dziewczyną. – odparł – No i masz tatuaż, to dziwne. Raczej dziewczyn to nie kręci. – powiedział z lekkim uśmiechem.
-Zdarza się. – powiedziałam szczerze się uśmiechając.
Byłam na głodzie ale przy nim jakoś o tym zapomniałam.
-Lekarze zaraz przyjadą. – powiedziała smutno Al.
-Al., nie smuć  się, proszę. – powiedziałam przytulając ją.
-Moja siostra się zaćpała, ty jesteś następna. Nie chce ciebie też tracić. – powiedziała i zaczęła jeszcze rzewniej płakać.
Spojrzałam jej w oczy – Obiecuję, że mnie to nie spotka, rozumiesz ?
-A nasz zespół w tym Ci pomoże. – wtrącił nieśmiało Zayn.
Atmosfera była dziwna. Ag, nie żyła a my byliśmy szczęśliwi. Oczywiście nie z jej śmierci. Za chwilę przyjechała karetka. Tak jak sądziliśmy Agnes już nie był z nami. 
--------------------------------------------------------------------


Minął już tydzień od tego niecnego dnia. Jestem sama. Może i spotykam się z Alex a czasem tez i z Zaynem, no i się zaprzyjaźniłyśmy się z Al bliżej ale… ale jestem na głodzie co mi nie pomaga. Oczywiście przy nim to znika. Palę od czasu do czasu. Zazwyczaj pomaga mi kiedy siedzę na parapecie z fajką i patrzę na moje tatuaże. Alex nie mogła dzisiaj do mnie przyjść a Zayn nie wiem, wyjechała z rodzicami odpocząć po tym feralnym wypadku.  Było już dosyć późne popołudnie. Jak zwykle siedziałam sobie i przeglądałam wszystko co było za oknem. Naglę usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko wstałam i poprawiłam włosy. Miałam na sobie tylko czarne legginsy i w takim samym kolorze top z logiem Nirvany. Zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi. Nie wierzyłam stał w nich Zayn z jakimiś chłopakami. Nie orientowałam się w ich muzyce, ponieważ sama słuchałam tylko rapu i Nirvany.
-Zayneh ! – pisnęłam i rzuciłam mu się na szyję.
-Widzę, że z naszej ćpunki z dnia na dzień rośnie  prawdziwa księżniczka. – wyszeptał mi do ucha.
-Idiota. – skomentowałam i oderwałam się od niego – Wchodźcie ! – dodałam.
Poszliśmy do salonu. Za chwilę wygodnie usiedliśmy.
-To tak. – zaczął Mulat-  To jest Harry, a to Liam za Liamem Louis a za Lou, Niall. – przedstawił mi ich Malik.
-Miło mi was poznać ! – powiedziałam szczerze – Chcecie coś do picia, jedzenia ? – spytałam po chwili z uprzejmości.
-Pewnie Niall. – powiedziała Zayna.
Pośpiesznie wstałam i pociągnęłam Mulata za rękę.
-No co ?  - spytał zdziwiony.
-Idziesz mi pomóc. – powiedziałem i pociągnęłam go do kuchni.
Zrobiłam nam na miejscu herbaty.
-Tęskniłam – zaczęłam powoli – Musze to nieśmiało wyznać ale przy tobie… - wzięłam głęboki wdech – mój głód znika.
Stałam do niego tyłem myjąc szklankę kiedy poczułam jak obejmuje mnie w pasie przytulając.
- Też cię lubię. – wyszeptał mi do ucha.
Zaśmiałam się cicho u podniosłam głowę. Spojrzałam bardzo głęboko w jego czekoladowe tęczówki. Widziałam w nich tysiące iskier.
-Czeka, tylko to umyję. – zachichotałam ponieważ on zaczął mnie łaskotać nosem po policzku.
-Skoro nalegasz. – powiedziała i ze smutną miną puścił mnie.
-No nie pożałujesz. – dodałam wycierając ręce ściereczką – No chodź tutaj. – dodałam i pocałowałam go w policzek.
-O, masz racje było warto. – odparł chłopak szczerząc się do mnie.
Zaśmiałam się – A, no widzisz. – odparłam i poszliśmy do chłopców.
-A Nancy, tak ? – spytał mnie Harry.
-Albo Anna, Anne, Annie no ewentualnie Nancy. – odparłam ze  śmiechem.
-To jak ? jesteś z Zaynem ? – dopytał.
Spojrzałam na niego przerażona potem na Zayna – Nie. – powiedziałam.
-Aha, dobrze. – powiedziała Harry – W ogóle sory, że pytam.
-Spoko. – odparłam.
Siedzieliśmy chwilę w cisz aż odezwał się Liam – To co robimy ? – zapytał chłopak.
-Nie mam zielonego pojęcia, a we ? – spytałam upijając łyk napoju.
- Prawda vis Wyzwanie ? Albo „Słodki, kwaśny, słony, gorzki”  ? – proponował Louis.
-Może „SKSG”  ? – zaproponowałam.
-Spoko. – powiedzieli a ja wstałam.
Podeszłam do kuchni po foliowe woreczki, potem po kartkę, nożyczki i długopis do mojego pokoju. Zrobiłam karteczki i położyłam na stole.
- A jak się w to ogólnie gra ? – zapytał Liam.
- No to tak… - zaczęliśmy jednocześnie z Niallem.
Zaśmiałam się i po raz pierwszy na niego spojrzałam tego popołudnia. Nie był jakoś diametralnie wysoki, za to szczupły. Na oko około 19 lub 20 lat. Cichy i skryty, aktualnie tego wieczoru. Tak jakby miał jakieś problemy, lub zły humor.  Miał postawione do góry włosy chyba na żel. Końcówki były blond a odrosty miał brąz. Pewnie utleniał. Szczupła twarz na której można było zauważyć lekko różowe policzki i malinowe usta. Jego oczy chyba były największym atutem. Niebieskie tęczówki przykuwały od razu. Lekko były jakby zgaszone ale z daleka zauważyłam parę iskier. Nie był ubrany jakoś szałowo. Zwykłe czarne spodnie z suwakami od dołu ze zwykłą białą koszulką. W przedpokoju zostawił białe Supry.
- Ty pierwsza. – wyrwał mnie z zamyślenia.
Teraz też zauważyłam delikatny uśmiech który jak za pomocą różdżki wśliznął się na jego wargi. Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na niego znacząco. Zaraz, zaraz. Co ja gadam ? Ja Anne to znaczy Ania z Polski. Niedawna ćpunka z dwoma tatuażami gadam takie słowa o chłopaku którego znam z godzinę ? To nie w moim stylu.
- Losujesz karteczkę z imieniem osoby która jest w śród nas, potem z drugiego woreczka drugą. I może teraz ty Niall dokończysz ? – spytałam.
- Oczywiście Nan. – odpowiedział.
To w jaki sposób wymawiał moje imię spowodowało, że zadrżałam.
- Potem losujesz z właśnie z drugiego woreczka smak: słodki, słony, gorzki lub kwaśny. Słodki to buziak w usta, słony przytulenie, kwaśny nic a gorzki w policzek.
- W policzek z liścia ? – spytał Louis.
- Tak ! – zaśmialiśmy się.
-Nie buziak. – powiedział po wszystkim Blondyn.
-Szkoda. – powiedział Lou – Bo właśnie Wisze coś naszemu Harlodowi. – dodał z groźną miną.
Kolejny śmiech.
- Spoko, to kto pierw…
-JA ! – krzyknął Lou przerywając mi.
-A nie lepiej wylosować po prostu butelką ? – zaproponował Liam.
-Dobre ! – powiedziałam i po nią poszłam.
- Spoko to … - zaczęłam – Niall ? – dopytałam.
- Ok. – powiedział chłopak i zakręcił.
Butelka wykonała koło i… i wypadło na mnie. – Tylko nie słodki. Tylko nie słodki. – prosiłam – No chyba, że z Zaynem. – do pomyślałam.
- Losuj. – szturchnął mnie Zayn.
- To może najpierw smak. – powiedziałam.
Włożyłam dłoń do woreczka i chwilę pomieszałam. Zaraz potem wyjęłam papierek zwinięty w kwadracik.
- No i imię. – powiedział Lou.
- Czekaj, najpierw co. – zaśmiałam się.
Otworzyłam powoli papierek. Zaraz moje źrenice zapewne rozszerzyły się do możliwych granic.
- Ej, Anne. – ponownie szturchnął mnie Zayn – Co się stało ? – dopytał.
Nie dawałam znaku życia. Zayn podszedł do mnie i obiął.
- I ? – spytał Harry.
- Czekaj Styles. – odparł Zayn i chwycił moją dłoń.
Znużył ją powoli w woreczku po lewej. Za chwilę złapałam karteczka.
- Wow. – szepnął kiedy ją odwinęłam.
- CO ?! CO ?! – darła się Louis.

- Słodki z.. – zaczął – Stary, masz powodzenie dzisiaj . –powiedziałam rzucając w.... 
--------------------------------------------------------
Hej ! I mamy 3 ! Chciałam was się spytać co myślicie o takiej długości rozdziałów ? Wolicie dłuższe czy krótkie ?  To chyba tyle ! Do 4 :*
Nancy