Siedziałam właśnie w samolocie. Z moich słuchawek można było
usłyszeć smutne piosenki. Płakałam. Własna matka nie chciała mnie znać. Jul,
zrozumiałą mnie i bez przeszkód wręcz kazała mi jechać. Było mi cholernie
przykro. –Czas zacząć nowe życie ! – powiedziałam do siebie i usłyszałam znany
komunikat o zapięciu pasów. Posłusznie je zapięłam i czekałam aż wylądujemy.
Ciocia mnie rozumiała jak Jul więc wręcz się ucieszyłam. Za chwilę wyszłam już
z samolotu. Poczułam tą inność. Zapcha powietrza czy temperaturę. Spokojnie poszłam
po moje walizki i na salę gdzie miała na mnie czekać ciocia. Od razu ją
zauważyłam stała wraz swoim narzeczonym. Lubiłam ich obydwojgu. Podeszłam śmiałym i mocnym krokiem do nich.
-Cześć ! – powiedziałam parę metrów od nich.
- Hej ! – krzyknęła ciocia i się na mnie rzuciła.
Przywitałam się, a wujek wziął moje bagaże. To będzie długie
lato.
Obudziłam się okryta zieloną kołdrą. Spałam w tym samym
pokoju co zawsze. Powoli wstałam i poszłam do mojej łazienki. Wykonałam całą toaletę i ubrałam na czarno. Wyjrzałam za okno i postanowiłam się przejść. Czarna
bluza, rurki i buty. Zamknęłam po cichutku drzwi i poszłam prosto przed siebie
. Tatuaż świetnie się zachowywał więc go
nie opatrywałam. Idąc chodnikiem kopnęłam jakiś kamień. Poszłam do parku, ponieważ pamiętałam tam
drogę. Szłam spokojnym krokiem aż usłyszałam czyjeś krzyki. Pobiegłam do źródła
głosu i nasłuchiwałam.
- Aggie nie rób tego ! – usłyszałam czyjś słodki głos.
-Al., puść mnie nie zmusisz mnie. – usłyszałam odpowiedź ton
głosu który mi zaimponował.
-Agg, proszę. – powiedział błagalnie słodki głos.
-Alex, puść. – powiedziała Aggie.
Za chwilę zobaczyłam jak jakaś dziewczyna wypada wprost zza
liści wierzby.-Kurde może ta Ag, potrzebuję pomocy ? – pomyślałam i ruszyłam w
tamtą stronę.
-Słuchaj co ty ? – zaczęłam spokojnie i przerwałam.
Dziewczyna właśnie spożywała kokainę wciągając ją nosem.
- Spieprzaj. – powiedziała na mój widok chowając proszek.
-Ej, ja też chce. – powiedziałam.
Dziewczyna pokazała mi środkowy palec przez co zobaczyłam
jej tatuaże.
-Słuchaj jesteśmy takie same. – powiedziałam pokazując jej
moje tatuaże.
-Wątpię, chociaż. – zamyśliła się – Aggnes . – powiedziała
po dłuższej chwili.
-Anna, Anne, Annie, Nancy. – powiedziałam podając jej dłoń –
Wybierz któreś. – dodałam.
-Witaj, Ann. Witaj w świecie zarazy. – powiedziała Ag i
podała i proszek.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ! Przychodzę do was już z 2 rozdziałem ! I jak się wam podoba ? Wiem, że krótki ale za to następny jest dłuższy. Zdjęcie pochodzi z tumblr'a. Do 3 ;)
Nancy ☻

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz