sobota, 9 listopada 2013

Chapter 2




Siedziałam właśnie w samolocie. Z moich słuchawek można było usłyszeć smutne piosenki. Płakałam. Własna matka nie chciała mnie znać. Jul, zrozumiałą mnie i bez przeszkód wręcz kazała mi jechać. Było mi cholernie przykro. –Czas zacząć nowe życie ! – powiedziałam do siebie i usłyszałam znany komunikat o zapięciu pasów. Posłusznie je zapięłam i czekałam aż wylądujemy. Ciocia mnie rozumiała jak Jul więc wręcz się ucieszyłam. Za chwilę wyszłam już z samolotu. Poczułam tą inność. Zapcha powietrza czy temperaturę. Spokojnie poszłam  po moje walizki i na salę gdzie miała na mnie czekać ciocia. Od razu ją zauważyłam stała wraz swoim narzeczonym. Lubiłam ich obydwojgu.  Podeszłam śmiałym i mocnym krokiem do nich.
-Cześć ! – powiedziałam parę metrów od nich.
- Hej ! – krzyknęła ciocia i się na mnie rzuciła.
Przywitałam się, a wujek wziął moje bagaże. To będzie długie lato. 

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Obudziłam się okryta zieloną kołdrą. Spałam w tym samym pokoju co zawsze. Powoli wstałam i poszłam do mojej łazienki. Wykonałam całą toaletę i ubrałam na czarno. Wyjrzałam za okno i postanowiłam się przejść. Czarna bluza, rurki i buty. Zamknęłam po cichutku drzwi i poszłam prosto przed siebie .  Tatuaż świetnie się zachowywał więc go nie opatrywałam. Idąc chodnikiem kopnęłam jakiś kamień.  Poszłam do parku, ponieważ pamiętałam tam drogę. Szłam spokojnym krokiem aż usłyszałam czyjeś krzyki. Pobiegłam do źródła głosu i nasłuchiwałam.
- Aggie nie rób tego ! – usłyszałam czyjś słodki głos.
-Al., puść mnie nie zmusisz mnie. – usłyszałam odpowiedź ton głosu który mi zaimponował.
-Agg, proszę. – powiedział błagalnie słodki głos.
-Alex, puść. – powiedziała Aggie.
Za chwilę zobaczyłam jak jakaś dziewczyna wypada wprost zza liści wierzby.-Kurde może ta Ag, potrzebuję pomocy ? – pomyślałam i ruszyłam w tamtą stronę.
-Słuchaj co ty ? – zaczęłam spokojnie i przerwałam.
Dziewczyna właśnie spożywała kokainę wciągając  ją nosem.
- Spieprzaj. – powiedziała na mój widok chowając proszek.
-Ej, ja też chce. – powiedziałam.
Dziewczyna pokazała mi środkowy palec przez co zobaczyłam jej tatuaże.
-Słuchaj jesteśmy takie same. – powiedziałam pokazując jej moje tatuaże.
-Wątpię, chociaż. – zamyśliła się – Aggnes . – powiedziała po dłuższej chwili.
-Anna, Anne, Annie, Nancy. – powiedziałam podając jej dłoń – Wybierz któreś. – dodałam.
-Witaj, Ann. Witaj w świecie zarazy. – powiedziała Ag i podała i proszek.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ! Przychodzę do was już z 2 rozdziałem ! I jak się wam podoba ? Wiem, że krótki ale za to następny jest dłuższy. Zdjęcie pochodzi z  tumblr'a. Do 3 ;)
Nancy ☻

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz