Spotykam się z Ag już około tygodnia. Ciocia chyba nic nie
podejrzewa aczkolwiek nie ma jej nawet w domu. Wyjechała z związku z pracą jak
i wujek Tom. Codzienne sama w pustym domu, potem przychodziła Ag. Dzisiaj miała
przyjść z jakimś gościem, to znaczy bratem jej koleżanki od prochów. Prosiła
aby nie piszczała na co stwierdziłam, że ją pojebało. Czarne worki pod oczami.
Zapomniała bym, kazała mi się wystroić chociaż nie wiem po co. Popatrzyłam na zegarek. Godzina 15:30. Czas
się szykować. Zeskoczyłam z łóżka i poszłam do łazienki. Wory zakryłam
korektorem, oczy lekko zamalowałam cieniem. Ubrana w czarne rurki i obcisły
czarny top poszłam na dół. Akurat zadzwonił dzwonek kiedy zeszłam . Nerwowo poprawiłam moje długie włosy.
- Hej ! – krzyknęłam otwierając drzwi Ag.
Zaraz za nią wszedł jakiś chłopak i jej siostra Alex.
-Siema, młoda ! – krzyknęła przytulając mnie.
- Ej… - zaczęłam już w salonie, jakoś nie specjalnie
chciałam się z pozostałą dwójką witać – a o co chodziło ci z tym piskiem ? –
dodałam śmielej.
-Ponieważ to jest ten Zayna z One Direction. – powiedziała
pokazując na chłopaka.
-Aha. – powiedziałam i palnęłam się w łeb. Moja koleżanka z
Polski ich kochała, no tak.
-Cześć. – powiedziałam podając mu dłoń.
-Hej… - powiedział.
-Też bierzesz ? – spytałam jakby od niechcenia.
-Staram się nie, dla naszych fanów. – uśmiechnął się do mnie
Mulat.
-Oh, to chyba ominie cię partia, Zayneh. – powiedziała Agg,
wręczając mi proszek.
-Dzięki. – szepnęłam i zabrałam się za skręcanie rulonu.
-Ag, nie możesz ! – krzyknęła Alex wyrywając jej proszek.
-Spierdalaj ! Ja go potrzebuję !!! – ryknęła i oszałamiającym tempie pochłonęła także i moją partie.
-Aggie, przestań ! – krzyknęłam ale dziewczyna bezwładnie
padła na poduszkę.
-Agnes ! – krzyknęła Alex i Zayn.
Szybko znalazłam się koło dziewczyny. Wybadałam jej puls.
Słabł.
-Dzwońcie po karetkę ! – wrzeszczałam.
-Ann, jej już chyba nic nie pomoże. – powiedziała bardzo cicho Zayn.
-Nie mów tak. – mówiłam – Nie brała tak dużo.
-Aż za dużo… - powiedziała bardzo smutno – my z Alex znamy
ją dłużej.
-Kto jej to sprzedawał ? – spytałam.
-Moja siostra – odparł ponuro – też przedawkowała. – dodał.
-Nie wiedziałam, przepraszam. – powiedziałam natychmiastowo
przytulając go.
-Wydajesz się silną i miłą dziewczyną. – odparł – No i masz
tatuaż, to dziwne. Raczej dziewczyn to nie kręci. – powiedział z lekkim
uśmiechem.
-Zdarza się. – powiedziałam szczerze się uśmiechając.
Byłam na głodzie ale przy nim jakoś o tym zapomniałam.
-Lekarze zaraz przyjadą. – powiedziała smutno Al.
-Al., nie smuć się,
proszę. – powiedziałam przytulając ją.
-Moja siostra się zaćpała, ty jesteś następna. Nie chce
ciebie też tracić. – powiedziała i zaczęła jeszcze rzewniej płakać.
Spojrzałam jej w oczy – Obiecuję, że mnie to nie spotka,
rozumiesz ?
-A nasz zespół w tym Ci pomoże. – wtrącił nieśmiało Zayn.
Atmosfera była dziwna. Ag, nie żyła a my byliśmy szczęśliwi.
Oczywiście nie z jej śmierci. Za chwilę przyjechała karetka. Tak jak sądziliśmy
Agnes już nie był z nami.
--------------------------------------------------------------------
Minął już tydzień od tego niecnego dnia. Jestem sama. Może i
spotykam się z Alex a czasem tez i z Zaynem, no i się zaprzyjaźniłyśmy się z Al
bliżej ale… ale jestem na głodzie co mi nie pomaga. Oczywiście przy nim to
znika. Palę od czasu do czasu. Zazwyczaj pomaga mi kiedy siedzę na parapecie z
fajką i patrzę na moje tatuaże. Alex nie mogła dzisiaj do mnie przyjść a Zayn
nie wiem, wyjechała z rodzicami odpocząć po tym feralnym wypadku. Było już dosyć późne popołudnie. Jak zwykle
siedziałam sobie i przeglądałam wszystko co było za oknem. Naglę usłyszałam
dzwonek do drzwi. Szybko wstałam i poprawiłam włosy. Miałam na sobie tylko
czarne legginsy i w takim samym kolorze top z logiem Nirvany. Zbiegłam po
schodach i otworzyłam drzwi. Nie wierzyłam stał w nich Zayn z jakimiś
chłopakami. Nie orientowałam się w ich muzyce, ponieważ sama słuchałam tylko
rapu i Nirvany.
-Zayneh ! – pisnęłam i rzuciłam mu się na szyję.
-Widzę, że z naszej ćpunki z dnia na dzień rośnie prawdziwa księżniczka. – wyszeptał mi do ucha.
-Idiota. – skomentowałam i oderwałam się od niego –
Wchodźcie ! – dodałam.
Poszliśmy do salonu. Za chwilę wygodnie usiedliśmy.
-To tak. – zaczął Mulat-
To jest Harry, a to Liam za Liamem Louis a za Lou, Niall. – przedstawił
mi ich Malik.
-Miło mi was poznać ! – powiedziałam szczerze – Chcecie coś
do picia, jedzenia ? – spytałam po chwili z uprzejmości.
-Pewnie Niall. – powiedziała Zayna.
Pośpiesznie wstałam i pociągnęłam Mulata za rękę.
-No co ? - spytał
zdziwiony.
-Idziesz mi pomóc. – powiedziałem i pociągnęłam go do
kuchni.
Zrobiłam nam na miejscu herbaty.
-Tęskniłam – zaczęłam powoli – Musze to nieśmiało wyznać ale
przy tobie… - wzięłam głęboki wdech – mój głód znika.
Stałam do niego tyłem myjąc szklankę kiedy poczułam jak
obejmuje mnie w pasie przytulając.
- Też cię lubię. – wyszeptał mi do ucha.
Zaśmiałam się cicho u podniosłam głowę. Spojrzałam bardzo
głęboko w jego czekoladowe tęczówki. Widziałam w nich tysiące iskier.
-Czeka, tylko to umyję. – zachichotałam ponieważ on zaczął
mnie łaskotać nosem po policzku.
-Skoro nalegasz. – powiedziała i ze smutną miną puścił mnie.
-No nie pożałujesz. – dodałam wycierając ręce ściereczką –
No chodź tutaj. – dodałam i pocałowałam go w policzek.
-O, masz racje było warto. – odparł chłopak szczerząc się do
mnie.
Zaśmiałam się – A, no widzisz. – odparłam i poszliśmy do
chłopców.
-A Nancy, tak ? – spytał mnie Harry.
-Albo Anna, Anne, Annie no ewentualnie Nancy. – odparłam
ze śmiechem.
-To jak ? jesteś z Zaynem ? – dopytał.
Spojrzałam na niego przerażona potem na Zayna – Nie. –
powiedziałam.
-Aha, dobrze. – powiedziała Harry – W ogóle sory, że pytam.
-Spoko. – odparłam.
Siedzieliśmy chwilę w cisz aż odezwał się Liam – To co
robimy ? – zapytał chłopak.
-Nie mam zielonego pojęcia, a we ? – spytałam upijając łyk
napoju.
- Prawda vis Wyzwanie ? Albo „Słodki, kwaśny, słony,
gorzki” ? – proponował Louis.
-Może „SKSG” ? –
zaproponowałam.
-Spoko. – powiedzieli a ja wstałam.
Podeszłam do kuchni po foliowe woreczki, potem po kartkę,
nożyczki i długopis do mojego pokoju. Zrobiłam karteczki i położyłam na stole.
- A jak się w to ogólnie gra ? – zapytał Liam.
- No to tak… - zaczęliśmy jednocześnie z Niallem.
Zaśmiałam się i po raz pierwszy na niego spojrzałam tego
popołudnia. Nie był jakoś diametralnie wysoki, za to szczupły. Na oko około 19
lub 20 lat. Cichy i skryty, aktualnie tego wieczoru. Tak jakby miał jakieś
problemy, lub zły humor. Miał postawione
do góry włosy chyba na żel. Końcówki były blond a odrosty miał brąz. Pewnie
utleniał. Szczupła twarz na której można było zauważyć lekko różowe policzki i
malinowe usta. Jego oczy chyba były największym atutem. Niebieskie tęczówki
przykuwały od razu. Lekko były jakby zgaszone ale z daleka zauważyłam parę
iskier. Nie był ubrany jakoś szałowo. Zwykłe czarne spodnie z suwakami od dołu
ze zwykłą białą koszulką. W przedpokoju zostawił białe Supry.
- Ty pierwsza. – wyrwał mnie z zamyślenia.
Teraz też zauważyłam delikatny uśmiech który jak za pomocą różdżki
wśliznął się na jego wargi. Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na niego
znacząco. Zaraz, zaraz. Co ja gadam ? Ja Anne to znaczy Ania z Polski. Niedawna
ćpunka z dwoma tatuażami gadam takie słowa o chłopaku którego znam z godzinę ?
To nie w moim stylu.
- Losujesz karteczkę z imieniem osoby która jest w śród nas,
potem z drugiego woreczka drugą. I może teraz ty Niall dokończysz ? – spytałam.
- Oczywiście Nan. – odpowiedział.
To w jaki sposób wymawiał moje imię spowodowało, że
zadrżałam.
- Potem losujesz z właśnie z drugiego woreczka smak: słodki,
słony, gorzki lub kwaśny. Słodki to buziak w usta, słony przytulenie, kwaśny
nic a gorzki w policzek.
- W policzek z liścia ? – spytał Louis.
- Tak ! – zaśmialiśmy się.
-Nie buziak. – powiedział po wszystkim Blondyn.
-Szkoda. – powiedział Lou – Bo właśnie Wisze coś naszemu
Harlodowi. – dodał z groźną miną.
Kolejny śmiech.
- Spoko, to kto pierw…
-JA ! – krzyknął Lou przerywając mi.
-A nie lepiej wylosować po prostu butelką ? – zaproponował
Liam.
-Dobre ! – powiedziałam i po nią poszłam.
- Spoko to … - zaczęłam – Niall ? – dopytałam.
- Ok. – powiedział chłopak i zakręcił.
Butelka wykonała koło i… i wypadło na mnie. – Tylko nie
słodki. Tylko nie słodki. – prosiłam – No chyba, że z Zaynem. – do pomyślałam.
- Losuj. – szturchnął mnie Zayn.
- To może najpierw smak. – powiedziałam.
Włożyłam dłoń do woreczka i chwilę pomieszałam. Zaraz potem
wyjęłam papierek zwinięty w kwadracik.
- No i imię. – powiedział Lou.
- Czekaj, najpierw co. – zaśmiałam się.
Otworzyłam powoli papierek. Zaraz moje źrenice zapewne
rozszerzyły się do możliwych granic.
- Ej, Anne. – ponownie szturchnął mnie Zayn – Co się stało ?
– dopytał.
Nie dawałam znaku życia. Zayn podszedł do mnie i obiął.
- I ? – spytał Harry.
- Czekaj Styles. – odparł Zayn i chwycił moją dłoń.
Znużył ją powoli w woreczku po lewej. Za chwilę złapałam
karteczka.
- Wow. – szepnął kiedy ją odwinęłam.
- CO ?! CO ?! – darła się Louis.
- Słodki z.. – zaczął – Stary, masz powodzenie dzisiaj .
–powiedziałam rzucając w....
--------------------------------------------------------
Hej ! I mamy 3 ! Chciałam was się spytać co myślicie o takiej długości rozdziałów ? Wolicie dłuższe czy krótkie ? To chyba tyle ! Do 4 :*
Nancy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz